Co ma balet nowoczesny do porównywania się z innymi?

Jakiś czas temu YouTube zrobił mi wielką niespodziankę. Pokazał mi jeden film, który zmienił moje spojrzenie na aktywność fizyczną i sport. Było to możliwe, dlatego że mam inny komputer i nie zalogowałam się do mojego starego konta Google. Weszła do Internetu jak taka świeżynka bez historii. W związku z tym algorytm nie wiedział kim jestem, co zwykle oglądam i wystrzelił z taką propozycją, której nigdy by mi nie podrzucił.

Co tam było? Nowoczesny balet. Tak też się mocno zdziwiłam. Ja i bale? To jakiś żart. Ale kliknęłam bo znałam i lubiłam muzykę  z filmiku. Myślę sobie, posłucham. I jak tak włączyłam, to przepadłam. Miłość od pierwszego wejrzenia, westchnienia na odległość. I tak od kilku tygodni w wolnym czasie oglądam i nie mogę przestać wzdychać.

Zaczęło się od baletu, potem YouTube pokazał mi gimnastykę artystyczną. I przepadłam drugi raz. Coś ważnego wtedy zrozumiałam. Ale o tym za chwilę.

Zaczęło się od „Take me to church” Hoziera, do tej piosenki znany tancerz baletowy Siergiej Połunin miał zatańczyć swój pożegnalny układ. Taki na zakończenie kariery. Nie zdążyłam oglądnąć do końca a już kliknęłam w zwiastun filmu dokumentalnego o nim „Dancer”. Film oglądnęłam tego samego dnia. Potem zaczęłam dostawać sugestię by oglądnąć dokument wyjaśniający, dlaczego Rosjanki są najlepsze w gimnastyce artystycznej. Małymi krokami i doszło do tego, że zaczęłam oglądać igrzyska olimpijskie z Rio z 2016 roku. Naprawdę przepadłam. Tak samo, jak kiedyś przepadłam oglądając Jonny’ego Deppa, a za dzieciaka Ich Troje i Enrique Iglesiasa, których noszę w sercu do dziś. Teraz doszły nowe nazwiska.

Patrzę na Siergieja Połunina, Sylvie Guillem, Margaritę Mamun, Dinę i Arinę Averinę i podziwiam. Nie zazdroszczę. Nie wpadam w kompleksy. To sport i sztuka zarazem. Czerpię radość z kontaktu z pięknem. Nie zazdroszczę dosłownie niczego, ale za to inspiruje mnie to, żeby się jakoś lepiej gimnastykować (kiedy mam czas, siłę i chęć). Tak dla lepszej koordynacji, wdzięku, elastyczności i też zabawy. Żaden z tych artystów, sportowców nie wiem jak ich nazwać właściwie, żaden ani przez chwilę nie próbował nigdzie namówić innych do robienia tego samego.

Kiedy patrzę na fit spo, słyszę tylko wokół głowy, że ja też tak muszę, a jeśli nie dam rady to przez lenistwo i brak ambicji. Bo przecież wystarczy się skupić na celu i można mieć atletyczne ciało. Jak się człowiek wystarczająco długo napatrzy, a przecież już patrzymy na rewolucję fitnesową niemal 10 lat, no to człowiek zaczyna wierzyć, że to jest takie na wyciagnięcie ręki. To jest tak, że część z najsłynniejszych postaci fit spo zbudowało na ćwiczeniach i modelowaniu ciała wielką karierę. Część miała genetyczne predyspozycje do konkretnej sylwetki i faktycznie nie potrzebowała nic poza regularnymi ćwiczeniami by wyglądać modnie. Część ćwiczy naprawdę dużo, szacun za to.

Spoko, niech ćwiczą. Tylko dlaczego społeczeństwo przyjęło taką postawę, że to jest takie normalne i dostępne dla każdego. W moim codziennym życiu, które nie kręci się wokół gotowania i ćwiczeń, najlepiej dla mojego samopoczucia sprawdza się chodzenie i gimnastyka. Na szczęście sama się opamiętałam i otrząsnęłam z tego koszmaru sennego.

Jak ja się cieszę, że Siergiej Połunin nie wyskakuje mi z lodówki i nie mówi ćwicz podskoki, a jak wystarczająco dużo schudniesz i popracujesz nad stopami, to będziesz kręcić piruety jak ja. Jak dobrze, że Dina Averina skupia się na zdobywaniu kolejnych złotych medali a nie na wciskaniu młodym matkom by robiły szpagaty i salta to wrócą szybko do formy sprzed ciąży.

Siergiej Polunin, Dancer. Oglądasz i zapiera dech w piersiach. Podziwiasz, brakuje ci słów. Sztuka, ciężka praca, zatracenie, wielkie emocje. Geniusz. Siergiej sprawił, że tej nocy kiedy oglądałam pierwszy film nie mogłam zasnąć. Będę chciała zobaczyć Siergieja jeszcze raz. Marzę by zobaczyć go na żywo.

Ale wiem jedno. Nigdy, przenigdy nie będę próbować być jak Siergiej, ani Dina Averina, ani Margarita Mamun. Nie muszę. Chcę ich oglądać, czuć ich emocje, przeżywać taniec, układy, podziwiać jak elastyczne są ich ciała. Dlaczego miałabym chcieć ich naśladować? Chociaż nie. Chcę naśladować tę pasję. Tę samą pasję mogę odnaleźć w swoim własnym życiu, w dziedzinie która jest moja. Czasami przez chwilę popatrzę na coś tak pięknego i przejmującego, to pobudzi moje serce, zachce mi się żyć, zachce mi się odczuwać tak, jak mistrz. I znów będę mogła wrócić do tworzenia, ale nie tańca ale swoich rzeczy.

Niezależnie od obszaru w jakim działasz, ważne by on był twój. A reszta, to inspiracja.

autor: Małgosia Akkuş

jedzenieintuicyjne.pl 

P.S. zapisz się do naszego newslettera i odbierz „Krótki poradnik ciałożyczliwości” – klik